Pestka winogron

Gdzie są te poranki, mgła pośród łąk, delikatny chłód tuż przed rozpalającym się upalnym dniem. Stogi zboża, parskanie konia, mój dziadek i pług. Jego dłonią cierpliwie i wytrwale poddaje się ziemia, wymiotuje korzeniami traw. Ten zapach siły konia, ma czole pot prowadzonego pługa bruzda po bruździe.
Uprawiam ziemię własnego ciała,  bruzda po bruździe jak papilarna kreska dłoni, coraz głębiej coraz częściej byle żyźniej aż do pierwszej zmarszczki. Wyoruje z tej ściętej sierpem doświadczeń świadomości siebie, pola mojego Ja pozostawione korzenie,  genetyczne szczątki nici DNA.  Świadomość człowieka powinna być czysta by w głębi serca móc pestkę winogron złożyć. By dojrzewać w strugach słońca i w niebo się wić . o czym tu piszę?

O pięknie starości robieniu miejsca w życiu na jedną mała pestkę , na jedną małe dojrzałe grono.
Dorosłość to ciężka orka własnego życia.

I ta piosenka Bułata Okudżawy jak kropka mojego wpisu:

Spulchnię ziemię na zboczu i pestkę winogron w niej złożę,
a gdy winnym owocem gronowa obrodzi mi wić,
zwołam wiernych przyjaciół i serce przed nimi otworzę…
Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?

Cóż, czym chata bogata! Darujcie, że progi za niskie,
mówcie wprost, czy się godzi siąść przy mnie, ucztować i pić.
Pan Bóg grzechy wybaczy i winy odpuści mi wszystkie…
Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?

W czerni swej i czerwieni zaśpiewa mi znów moja Dali,
runę w czerni i bieli do stóp jej, niech przędzie swą nić!
I o wszystkim zapomnę,i umrę z miłości i żalu…
Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?

A gdy zmierzch się zakłębi i cienie po kątach się splotą,
niech się cisną do oczu, niech wiecznie pozwolą mi śnić
płowy bawół i orzeł srebrzysty, i pstrąg szczerozłoty…
Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *