*Sonar

Zawsze chciałem mieć swój własny sonar. Płynąć tak przez życie by widzieć szerzej i głębiej rzeczywistość na której powierzchni każdy z nas się unosi. Sonar pozwala odnaleźć ukryte skarby,  ale i także przestrzec nas przed ukrytym niebezpieczeństwem.

Ta sytuacja całkowicie wybiła z rytmy mój spokojny rejs.  Starałem się tak daleko trzymać od góry lodowej tym czasem coś skierowało tą górę na mnie…
Może wam się wydawać, że zrobię teraz z igieł, widły a z wideł snopowiązałkę lecz to nic mylnego.

1. Wprowadzenie:
Mam przybranego dziadka w szpitalu jest sparaliżowany, nie mówi,  niby reaguje na głos , nie porusza się . Ogólnie nie może wyrazić żadnej myśli i żadnej woli.  Mija już prawie miesiąc. Otoczka wokół niego to jedna wielka burza, prognozy śmierci prowadzone przez jego żonę, spory o spadek jego dzieci, szukanie jakiś schowanych przez niego pieniędzy i można tak w nieskończoność. Ziemia i dom przepisana jest na moją mamę i na ojczyma – syna dziadka. Nie trzeba być jasnowidzem aby domyśleć się,  że  ta sytuacja prowokuje wiele, wiele i wiele sporów .

2 Rozwinięcie :
Dziadek nie dawno kupił sobie traktor który jest jego oczkiem w głowie na starość i formalnie jest jego własnością- praktycznie używa go mój ojczym bardzo nie odpowiedzialny człowiek.  Ostatnio będąc w szpitalu zauważyłem coś na kursie – ów traktor w razie jego śmierci może się okazać ogromną kością nie zgody, jednak włączając swój sonar  i zaglądając pod powierzchnię lodowej bryły, zobaczyłem jeszcze szerzej z pozoru taki niewielki problem.

Drugi ciekawy wątek z teoretycznie również błahy to rozmowa mamy z babcią. Otóż ciocia powiedziała babci, że jest jakaś dobra farba do malowania pośrednio sugerując malowanie domu. Babcia więc pociągnęła temat do takiego stopnia żeby ojczym z mamą zrobili malowanie ( na wypadek śmierci dziadka )( wcześniej podobną akcję zrobili z murowaniem dziadkowi grobowca)  Mamę oczywiście kompletnie z irytowała ta rozmowa i przez cała drogę słuchałem co one nie powie ciotce jak ta wspomni jej o malowaniu.  Staram się odcinać od takich rzeczy ale powiedziałem mamie, żeby nie nastawiała się bo usłyszy to co będzie chciała usłyszeć  i nie potrzebnie angażuję się, nastawia na coś co najprawdopodobniej jest wnioskowaniem babci i zupełnie ma inną postać niż jej się wydaje.

3.  Dryfowanie
O ile możesz uniknąć, odciąć się od pewnych rzeczy i spokojnie płynąć o tyle siła dryfu wciąga się w sytuacje w których nie masz za wiele bezpiecznego manewru i z pewnymi sytuacjami musisz się zderzyć
Wątek pierwszy:
Wczoraj niespodziewanie przyjechał mój brat , bywa rzadko nie interesuje go wiele spraw. wracam dziś z pracy i na dzień dobry słyszę od mamy.  Rozmawiała z bratem o dziadku i trzeba spisać umowę w taki sposób że niby ojczym kupił traktor od dziadka,  bo później jak umrze będą same problemy.  myślałem że padnę widziałem ta sytuację wtedy szpitalu, ale widząc jej spektrum i możliwości nie chciałem w ogóle jej poruszać . Tutaj proszę przyjeżdża nie spodziewanie brat i w ciągu kilku godzin wyciąga tą sprawę  podkręcając  rodziców, że chcieli już dziś jechać by zebrać od babci wszystkie papiery, a w poniedziałek nie ukrywajmy że z „sfałszowaną” umową (bo dziadek nie może nic podpisać) przerejestrować traktor na ojczyma. Skąd ten pośpiech?
Wątek drugi : ów całe pomysł brata spadł na mnie no bo ja znam te formalności, urzędy a ten w najlepsze sobie dziś pojechał.

4.  Sonar
Wątek pierwszy: rozumiem że rodzice boją się że zabiorą im traktor jak umrze dziadek , brat zobaczył tylko wierzchołek tej lodowej góry. Jeśli dowiedzą się jego dzieci że jak dziadek był w szpitalu traktor dziwnym sposobem został sprzedany to podejrzewam że będzie wojna na całego. Z punktu prawnego nawet wypadku śmierci przyjęcie traktora nie jest takie proste , ktoś musi założyć sprawę spadkową w skoro jest babcia i 5 dzieci według spadku każdy zostanie jego właścicielem. Znając ich nie dogadają się między sobą i nikomu nie będzie chciało się w to bawić bo jest stara rzecz . Używanie więc traktora mimo że właściciel nie żyje w niczym nie przeszkadza, wystarczy jedynie opłacać wszystkie formalności  .
Wątek drugi: słowa mamy : ” niech ciotka mi nie szuka zajęcia” wróciły do mnie. Otóż brat rzucając sztuczne rozwiązanie problemu  zwalił to całkowicie na mnie, bo przecież oni nie znają się na tych papierach, nie wiedzą co po kolei się załatwia a sam pojechał sobie w najlepsze .

5 zakończenie

Chciałem ominąć górę lodową za wszelką cenę tym czasem dryfując mogę ominąć tylko jej wierzchołek  . cholernie ciężko jest spokojnie płynąć wiedząc że pod spodem ma się ogromną bryłę lodu.

Przypisy :  *sonar – ludzkie serce

Comments

  1. ~basia

    Niczego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Można mieć przeczucia, ale nigdy co do nich pewności… Trudna sytuacja do rozwiązania. Wszystko uwarunkowane dobrą wolą ludzi, której w obecnej rzeczywistości zazwyczaj brak. Aspekt chorego człowieka i podejścia do niego najbliższych bardzo smutny. pozdrawiam

  2. ~Joanna

    Sytuacja nie do pozazdroszczenia. W takich wypadkach bardzo często wszystko rozbija się o jedno, szkoda tylko, że ludzie przestają dostrzegać sprawy najważniejsze… Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *