Powstanie Warszawskie….

Bursztyn

Kiedy przyjdą dni bursztynowe
i łza wyrzuci nas na powiek brzegi,
nie pamiętaj nam dobry Boże
żeśmy z grantem wtedy pobiegli.

Nasze skrzydła były tak młode
jak komary krwi pragnęliśmy
i stojąc przed śmierci szwadronem
w kroplę krwi na śmierć wtopieni.

Szukają nas wśród gwarnego piasku
wzywają do apelu dusz szare szeregi,
a my nie możemy potem w pokoju zasnąć
chowając się wśród pustych kamienic

Złotem i słońcem w niebiosa wynoszą
i syren rykiem wołają znów do powstania,
a my wabieni wolnością, żywicy kroplą
zamknięci jak w bursztynie piękno komara.

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *