Siła myśli – Jaś Fasola

Mała, zaokrąglona fasolka – myśl. Rozrzucana bo głębiach głowy bez porządku, nierównomiernie. Jeśli na tym polu posiadasz w sobie niewinność dziecka, ciekawość świata i wierzysz w bajki to życie myśli nie kończy się na samej tyczce…
Pewnego dnia budzisz się rano i widzisz przez okno własnych oczu jak twoja mała, fasolka przebiła niebo. Podążasz wspinając się po jej łodygach i przecinając granice chmur znajdujesz się w świecie olbrzymów. Ten nie zwykły świat widziany oczami dziecka ma w sobie też coś nie bezpiecznego – to olbrzymi .. Każdemu z nas przydarza się taka jedna wielka myśl, która gdy za nią podążasz prowadzi Cię w zupełnie inną rzeczywistość. Bądź jednak uważny aby ten świat nie spadł przez przebite niebo na Twoją głowę.

To co dzieje się ostatnio na moim polu to istny las przebijających niebo fasolek. Niedzielna ucieczka w góry pozwoliła mi trochę złapać wiatru w kieszenie, zmęczyć moje ciało by rozprostować tam na szczytach własne skrzydła. Powrót na ziemię i znów las….

Zdarzają mi się takie sny od dziecka które przypominają wspinaczkę po łodydze fasoli.  Śniło mi się dziś że rozmawiałem z szachowym królem, to była postać żywa bez koloru, na białym tle, widziałem jej tylko kontury. Przekonywałem go że musimy podjąć walkę, przeciwnik nasz oszukał, miała być równowaga na świecie dobra i zła tym czasem on za plecami króla przejął kontrolę. Wybuchła wojna ja stałem jakby na górze. W dole miasto które szykowało się do obrony, w oddali z innego miasta wychodziły dziwne postacie. Bardzo inteligentne przypominające róże zwierzęta na tak wysokich nogach że aż sięgały chmur. To była potężna armia … Zobaczyłem jak do zamku wtargnął jeden z łuczników , chciał zabić szachowego króla , uniosłem się w górę i chodź mierzył już w mnie strzała zleciałem na zamek i zacząłem z nim walczyć … nie pamiętam co było dalej.

nie chcę mieć z nieba sitka …
Trzeba w życiu wreszcie nam zacząć kochać niż tylko myśleć o miłości.

Comments

  1. ~Zunna

    Oj, Czarodziej, ja lubię Twoje wpisy, tak jak Ciebie lubię, ale czasami ciężko mi przebrnąć przez ten gąszcz przykładów indywidualnej interpretacji zasad języka polskiego 😛

    „przeciwnik nasz oszukał, miała być równowaga na świecie dobra i zła, TYMCZASEM on za plecami króla przejął kontrolę”
    „uniosłem się w górę, i CHOĆ mierzył już w mnie strzałą, zleciałem na zamek”

    To te dwa byczki najbardziej mi wlazły na mózg (no i interpunkcja w zdaniach złożonych czy wielokrotnie złożonych)

    Poza tym bardzo fajnie i obrazowo to wszystko ująłeś. Ech, widocznie oboje jesteśmy takimi Jasiami Fasolami.

    1. ~M.

      Zunna, do poprawności stylistycznej to i ja miałabym, powstrzymaną – na szczęście, ochotę się przyczepić, bo pozostaję pod urokiem tej spontanicznej magii myślenia, splatania, przetykania srebrnymi i złotymi niteczkami, tą baśniową aurą, która, czego jestem pewna, przy kontroli poprawności stylistycznej padłaby nieżywa. Jest cudnie i tak powinno być :-). Coś, jak piękny warkocz luźno spleciony, poprzetykany kwiatami z łąki, z którego wymykają się niesforne, nie wygładzone pomadą kosmyki, warkocz, który nie przylega ciasno i sztywno do głowy, lecz żyje swoim życiem, swobodny i radosny :-).

      Chciałabym tak umieć 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *