Więź

Otwieram oczy jest zimno, wiszę…
Pomiędzy śródmiejskimi drapaczami chmur, chłód potrafi być tak przenikający. Jeszcze nie dawno z naiwnością dziecka i głową pełną marzeń chciałem zdobyć szczyt czarodziejskiej góry bo ponad wszelkimi chmurami tego świata słońce świeci zawsze.

Nigdy nie byłem gotowy na Ciebie a mimo to każdą moją nocą wychodziłem przed dom w dolinie i z całej tej ciemności dostrzegałem jedynie śnieżną biel Twojego ciała. To tam zawsze wspinało się snem moje serce zanim dłonie i nogi wyruszyły. Nie otrzymałem od życia narzędzi, liny, ciepłego ubrania, skórzanych rękawic, raków nikt mi nie powiedział : nie marz, nie wiersz, odpuść ale i nie powiedział walcz. Dopiero Ty spóźniony powiem wiatru z góry ludzkiego serca. Zabrałem wszystko co mam i podążyłem szlakiem za Tobą. gdy nie ma się już nic do stracenia stracić można jedynie wszystko.
Nie wiem jak to się stało to jak mrugnięcie oka, nie właściwie postawiona stopa na skalnym występie. Nie szukam powodów do kochania drugiego człowieka, któż może być winny mojej miłości do Ciebie? zimny powiem wiatru? błysk słońca odbity od śniegu? odsłaniający się z mgły widok doliny? zmęczenie wspinaczką ? widok zbliżającego się szczytu?

nie ma żadnego powodu do miłości. Żadnego do upadku i wzlotu, a mimo to zobaczyłem w górze Twoją bezwładność. Poczułem odruch jak jedno z miliardów tych samych uderzeń serca które w ostatniej chwili chwyta Twoją dłoń. Uf.. w ostatniej chwili ale czy nie na chwilę ?
To taki moment jedyny w życiu gdy powszechnie obserwowana na ulicach czułość bliskich sobie ludzi staje się ciężarem. Cierpliwość i wytrwałość jakoś pozwala na chwilę przywiązać Ciebie do siebie, palce i dłonie odzyskują oddech. Już mogę wnosić lustra, malować ściany, wstawiać wybite szyby, nalewać do lampek wina ale to tylko na chwilę.. Nie byłem przygotowany na Twój upadek, nie miałem mocniejszej silniejszej jak męskie ramiona liny. Zbyt długo marzyłem żyjąc w dolinie.

cierpienie które jest wypadkiem jest o wiele łatwiejsze do zniesienia bo czujesz, że nie miałeś na to wpływu i godzisz się w własnym losem. Dlatego tak wielu ludzi dziś na świecie po prostu nie chce mieć własnej woli , nie chcą być czujni uważni , nie chcą decydować o tym czy wypuścić kogoś kogo się kocha po to by uratować siebie i zdobyć ten cholerny szczyt, czy może upaść razem nie realizując tego co ważne i piękne. Miłość jest nie świadoma to tylko sekunda  wśród milimetrów. To takie kurwa proste jak tylko zaciśnięcie palców na czyjejś dłoni w odpowiednim czasie i momencie i tyle… Tyle wystarczy żeby kochać!

Piękno gór i rwąca się od dwóch ciał lina. Jakby życie było do początku do końca przesądzone w dwóch słowach, dwóch wyborach : puść mnie lub upadnij razem z mną.

Nie chcę siłuję się z moim Aniołem jak Jakub powtarzam mantrę z wybitym biodrem ” nie odpuszczę dopóki mi nie pobłogosławisz”

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *