Droga bez powrotu

Nie brakuje mi ostatnio ani słów, ani myśli, ani palców by wystukiwać świat z mojej głowy. Zamieniać je w Twoich oczach na nerwowe impulsy,biegnące swobodnie drogami tam gdzie nadasz im sens i cel. Rozbudowana infrastruktura  Twojej myśli, Twojego miasta jest piękna lecz czasem z tego zgiełku bodźców powstaje smog, korki, zmęczenie…nie widzisz już tego co chciałbym wytyczyć gdzieś pomiędzy naszymi drogami – ścieżki wprost do Twojego serca. Drogi bez powrotu  …

Busola

Kiedy w skali botforta
10 powiało to wiatr wyrwał mi duszę
i nie wiem dlaczego to nagle się stało
chodź na smyczy trzymałem swą sukę.

W co mam złapać twe tchnienie
gdy przychyliło się życie
wyśle w butelce zażalenie
na zgubioną kotwicę.

Nie będę już szukał drogi do nieba
Nie będę już trzymał za nos twego stera
choć okręt sztormem cały po kaleczony
dryfując się trzymam serca busoli.

Nie rozdziobią mnie kurwy, mewy ani skały
w dupie mam wielkie życiowe mielizny
o 10 węzłów jestem i tak spóźniony
do brzegów  południowej Karoliny

Więc po co ten ból, więc po co ten chłód
czemu falą jesteś mi nie przychylny
ja chciałem sam  bez papilarnych map
odnaleźć bezludne wyspy.

Nie będę już szukał drogi do nieba
Nie będę już trzymał za nos twego stera
choć okręt sztormem cały po kaleczony
dryfując się trzymam serca busoli.

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *