Bombardowanie

Dom – własny dom , otwarte okno firankami czule porusza wiatr, duży drewniany stół , porcelanowa filiżanka kawy, moje bezpieczeństwo mój azyl, mój spokój, moje oczekiwanie na Ciebie..
ryk syren, huk, i pył.
Bombardowanie, bombardowanie do szpiku kości, nie chcę już uciekać jak mam walczyć.
Siedzę skulony zatykam uszy w których słychać tylko pisk, czy to się kiedyś skończy przecież już nic tu nie ma a ciągle pada , ciągle wydziera cegłę po cegle.

mam już zwyczajnie w świecie dość jestem na skraju własnych emocji , mój organizm już nie daje sobie rady. wszystko co budowałem rozpada się w pył nie rozumiem czy dlatego że nie chcę się ugiąć jak moi przodkowie. Dlatego tak dostaję w pierdol by w końcu się ugiąć i wybuchnąć i przestać wierzyć że ktoś gdzieś na mnie czeka…

Nigdy nie byłem w takim stanie psychofizycznym jest źle jest bardzo źle bo nie chcę żeby ktoś mi pomógł chcę to znieść i przeczekać i zbudować sobie bunkier do którego już nikt nie będzie miał wstępu

Przepraszam  ale nie mam z kim nawet o tym pogadać wszystkim może jutro rano wstanę i będzie mi głupio że napisałem takie rzeczy że może dramatyzuje zawsze zostawiam sobie jakiś cień nadzieji chodź ostatnio ten cień okazuje się kolejnym ciosem.

Bombardowanie może jeszcze kiedyś zbuduje swój własny ciepły dom.

Comments

  1. ~Joanna

    Budowanie domu zawsze trochę trwa, najważniejsze jest to, by stworzyć mocne fundamenty. Nastawienie jest bardzo ważne, zazwyczaj dostajemy najwięcej, gdy przestajemy już czegokolwiek oczekiwać 🙂 Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *