obsikałem deskę bo życie jest pieskie gdy podnosisz nogę ponad swoją głowę

Może tytuł trochę nie podobny do mnie ostatnio wiele nie podobne do mnie jest może dlatego że szukam swojej tożsamości , rytmu w którym mógłbym wiosłować grać żyć i kochać i cierpieć tak jak czuje że cierpię ja , chorować tak jak czuje że choruje ja, łapać Ciebie za rękę tak jak czuje że łapię ja, tęsknić tak jak ja tęsknię… kto to robi wszystko za mnie … może moja wewnętrzna mama i mój wewnętrzny tata coś w mnie wie lepiej do mnie jak powinienem żyć. Cóż mam ochotę sprawić im przykrość i wyprowadzić się z siebie do siebie.

Idąc ostatnio przez Łódzkie Bałuty w deszczowy niedzielny poranek, patrząc na te szare domy, murale , pijackie bramy , kup psie na chodniku rozpłakałem się wierszem który zaczął się w mnie pisać aż do końca pięknej i bogatej Piotrkowskiej :

Wołyń

Odleciały stosy baloników
związane z sobą jak dziecięce warkocze
kiedy ziemia otworzyła powieki
by wypełnić nasze czaszki słońcem.

Nie szukaj nas tam mamo!

Pośród pól i wołyńskich lasów
ptaków szczebiotu, drzew szumu
i zawiązanych na śmierć różańców.

Nie szukaj nas  bo nie wrócimy
wysłane w niedziele do kościoła
ubrane na biało tak niewinnie
i niewinnie zakopane w dołach

tu medaliki tulą nas na dobranoc
a bajki opowiada nam wiatr
kołysząc na łąkach bujną trawą
zatrzymał dla dziecięcy czas

my już nie chcemy dorosnąć
by rzucać bezimienne krzyży cienie
nie wykopuj nas z tąd mamo
bo pisane jest nam zapomnienie

i gdy wieczorem płaczesz
trzymając w ręku  Bugu wstążkę
pamiętaj o nas zawsze mamo
że w sercach wciąż mamy Polskę.

Nie chcę zostawić was z ciężarem który wtedy poczułem w sobie który chciał spłynąć z mną z padającym deszczem, wiec dla równowagi by powiedzieć że wcale z mną nie jest tak źle jak się wydaje , napisałem wczoraj w równie deszczowy dzień:

Nieznajoma

Zapal się moja piękna nieznajoma
bezimienna jak miliony gwiazd
w wielki wóz przez mnie połączona
skradziona za nim przyjdzie brzask

I patrząc w oczu dal
szukając mlecznych dróg
zabłądź z mną  w środku tam
gdzie poruszyć będę mógł

Ref:

planet twoich tor
dreszczów Twoich deszcz
Kiedy w duszach sztorm
kiedy więcej chcę
odkryć  nieznany świat
zburzyć mury rąk
by odnaleźć w nas
niezdobyty ląd
Zapal się moja piękna nieznajoma
i przytul w ciemności moją twarz
jak ziemia w kosmosie zagubiona
rozświetlona przez słoneczny blask

i nie będę nigdy już
wątpił w czekania sens
gdy księżyca srebrny nów
poruszy serce me

Ref:

Planet twoich tor
dreszczów Twoich deszcz
kiedy w duszach sztorm
kiedy więcej chcę
odkryć  nieznany świat
zburzyć mury rąk
by odnaleźć w nas
niezdobyty ląd

Comments

  1. ~Joanna

    Nareszcie jesteś 🙂 Ja ostatnio też rzadziej zaglądam, piszę, czytam ale staram się. Życie biegnie do przodu, czasem trzeba wyrwać się sprzed monitora, pobyć tylko ze sobą sam na sam, by odnaleźć siebie… Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *