tysiąc dwieście …

… tyle kilometrów , pamiętam jak w szkole średniej rysowałem profile topograficzne pokazujące jak bardzo zmienia się wysokość terenu na wyznaczonych długościach. Jak duże są różnie pomiędzy jednym a drugim punktem.

… tyle kilometrów zrobiłem przez ostatni weeknd : dom, Łódź , Wrocław i powrót przez Katowice Kraków i Rzeszów. Gdybym miał na tej długości wykreślić profil przez swoją duszę jak bardzo byłby różny. nie wiele mi potrzeba po prostu czyjejś szczerości , dobrego słowa, rozmowy, kawy, butelki wina i po prostu obecności żebym czuł się przez chwile szczęśliwy. A potem wracam do domu i nie mogę złapać oddechu , w własnym domu łóżku . i tracę na potęgę studia, zdrowie, uśmiech, marzenia. 1200 km a tyle różnych czułem rzeczy czy mam się wyprowadzić rzucić wszystko ? czy może to pułapka ? im bardziej chce to zrobić tym bardziej trzyma: jakieś miłe rzeczy w domu , w pracy , sukcesy zawodowe, czy w sędziowaniu meczy. o co w tym wszystkim chodzi te różnice chwilami doprowadzają mnie do szału.

W głębi serca potrzebuję naprawdę nie wiele szczypty obecności drugiego człowieka to jak ziarnko pieprzu czy soli bez której nawet najbardziej wykwintna zupa nie ma smaku.

Patrzę na ten profil jak na moją Polskę od morza po góry przez miasta i lasy i jeziora. i pytam siebie gdzie to kufra jest ?

Gdzie jest  w tych 1200 km moje własne miejsce?

Comments

  1. ~Zunna

    Hej, Czarodzieju! Myślę, że wyprowadzka to dobry pomysł. Jesteś na tyle dojrzały, że może potrzebujesz własnej przestrzeni – miejsca, które będzie na wskroś Twoje. Nie uważam, że rzucenie wszystkiego to dobry pomysł. Może trzeba się zatroszczyć o rozwój w dziedzinach, w których mógłbyś budować swoje poczucie męstwa, żeby dać kiedyś komuś pełne oparcie. Może problem tkwi w emocjach?
    Twoja wrażliwość jest cnotą, ale ciągłe skupienie na emocjach staje się w którymś momencie uzależnieniem, a ono powoduje brak siebie samego. Ciągnie się za Tobą jak cień. Z jednej strony potrzebujesz wciąż więcej doświadczać, z drugiej strony, czujesz, że doświadczasz za dużo. Zupełnie jak z alkoholizmem. Emocje to hormony, a hormony to też substancje psychoaktywne 😉
    Każdy człowiek znajdujący czas na refleksję ma w sobie tęsknotę za pełnią. To jest normalne i dobre. Abp Fulton J. Sheen w książce „Stworzeni do szczęścia” napisał coś, co mnie ujęło: „Kiedy Bóg tworzył nasze serce, uznał je za tak dobre i tak godne miłości, że jego kawalątek zatrzymał w niebie. Resztę posłał na świat, by cieszyła się Jego darami i na ich podstawie wskazywała nam drogę do Niego, ale też zawsze nam przypominała, że niczego na tym świecie nie możemy kochać całym sercem, bo całego serca nie mamy. Jeśli zaś chcemy kochać kogoś całym sercem, jeśli chcemy znaleźć prawdziwy pokój i prawdziwą pełnię, musimy powrócić do Boga i odzyskać ową brakującą cząstkę, którą On przechowuje dla nas od wieków!”

  2. ~Zunna

    Ciąg dalszy:
    …Pewnie wiele razy to już słyszałeś, „W Bogu znajdzie pokój moja dusza” może się wydawać sloganem. No bo jak powrócić do Boga, w którego przecież się wierzy, którego się kocha, za którym się tęskni, korzysta z sakramentów itd… Ale Pewien Ktoś uświadomił mi przyczynę odłączenia od Boga, przy którym się trwa. Kłamstwo. Takie, w które wierzymy. Np. „pragnę zawsze dobra”, „zawsze go kochałam”, „chcę iść za Jezusem wszędzie (byle nie na krzyż)”, „więcej grzechów nie pamiętam (ale olewam zaniedbania)”, „jestem panem samego siebie”, „mam prawo do własnego szczęścia (pod pojęciem którego kryje się grzeszne życie)”. Wyidealizowanie swojego ja w którymś momencie sprawi, że poczujemy pustkę tych kłamstw, w które wierzymy. Myślę, że pokój przynosi dopiero odważne rozeznawanie zła i dobra, nie na gruncie emocji, tylko rozumu. Większość tej pracy wykonał za nas Kościół Święty, dlatego warto poznawać jego zdanie. Pytania będziemy zadawać, i wątpić też, ale oddajmy się przede wszystkim posłusznie jego nakazom. Ostatnio staram się to robić. Widzieć swoje nieposłuszeństwo, nazywać najdobitniej jak potrafię grzechy, określać przyczyny zła, którego doświadczam. Mózg lubi drążyć już wydrążone i te kłamstwa będą wracać tak długo, jak długo nie wyrobimy nowych nawyków. Zapraszam Cię więc do podobnego ćwiczenia, które ja robię: przewalczam emocje i trzymam się tego, co usłyszałam w Kościele. Straaaasznie trudne ćwiczenie woli.

  3. ~Joanna

    Każdy szuka własnego miejsca na ziemi, chcąc zapomnieć co to samotność. Bo myślę, że każdy, w większym lub mniejszym stopniu jej doświadczył. Życzę powodzenia w poszukiwaniach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *