Niewinnoinność

Jesteś dzieciakiem, chcesz posiąść tajemnicę kolorowych latawców, papierowych samolotów, zżółkniętych liści. Siłę ich lotu więc otwierasz dłoń, wyciągasz jak najwyżej ponad swoją głowę. Gdzieś utkwiona pomiędzy sufitem chmur a zieloną podłogą łapie. Z całych sił zaciskasz nierównomierne rzędy palców wypełniając każdą szczelinę delikatną siłą układów stawów, kości i skór. I z tym uśmiechem skradzionym tym dwóm co ukradli księżyc, wkładasz zaciśniętą pieść w przeźroczysty słoik, czuwając drugą dłonią by niewidzialność uwięzić. Stać się w jednej chwili władcą spontanicznych materii uniesień, rwących koryt chmur od źródeł nikąd do mórz nikąd to nie lada sztuka.  Ćwicząc latami tą sprawność obrotowego zakrętek ruchu, w mrugnięciu oka otwierasz w wnętrznościach przeźroczystego ciała byłego dżemu swoją dłoń i wypuszczasz do celi zamkniętej na okrągła blachę , wiatr.

Z niedowierzaniem dostrzegasz nie obecność …

Podobnie jest dziś z naszą miłością. Tyle razy próbujemy ja z niewinnonawinością złapać, uwięzić, zatrzymać. Ćwiczymy swoje sprawności nawiązywania kontaktów między ludzkich, robienia dobrych wrażeń, oddziaływania na zmysły, zaciągania do łóżek, opowiadania o wspólnych planach i marzeniach. To jest cholernie miłe i urocze – ta myśl, to marzenie że chcesz byś zdobywcą tajemnicy latawców. Pewnego dnia wyciągasz do niej/ do niego swoją rękę, zaciskasz mocno palce, jesteś pewny że trzymasz, że ją/ jego masz. Zaprowadzasz do domu zamykasz drzwi i po kilku latach budzisz się sam.
Nie potrzeba tak naprawdę słoików, nie potrzeba ćwiczyć swoich dłoni – szukać w niej ciągle luk przez które  razem z miłością życie ci ucieka.

Po prostu zamknij oczy nie ruszaj się i poczuj wiatr w Twoich włosach i na twoim policzku
po prostu zacznij kochać a nie zdobywać
kochać a nie łapać za rękę.
bo miłość jest zawsze przeźroczysta i niewinnoinna.

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *