Spadająca z dachu

Cztery łapy

Gdy bezsenność łasi się
byś wyszła na niebieski dach
i mrucząc z całych swoich sił
była coraz bliżej gwiazd .

Ty przez spojrzeń okno chodź
pazurem łap dobre sny
i rozum z sercem równo waż
gdy na wietrze ogon drży.

Ref: kiedy spadasz, spadasz z nieba
gdy się walą wsztskie dachy
i przyciąga do siebie ziemia
ląduj w objęć cztery łapy.

Ja kocham też kamienic szczyt
papilarnej drogi szlak
i malować dobrą z chwil
na niebiesko cudzy dach

Lecz gdy tracę równowagę
beztrosko w niebo zapatrzony
spadam z dachu prosto w ciemność
otwierając spadochron dłoni.

ref: kiedy spadasz, spadasz z nieba….

Dawno nie pisałem czegoś poetyckiego dziękuję więc Miriam za dziurkę od klucza …

Comments

  1. ~miriam

    O mój Drogi, z Twoimi tekstami koniecznie należałoby coś zrobić. Powolutku, bo zajęć mnóstwo, lektury też całe mnóstwo, ale wczytuję się w Twojego starego bloga i powiem, że masz niesłychany dar. Zwłaszcza te partie prozą są niezwykłe – niezwykłe są Twoje metafory, umiejętność doboru słów do myśli, płynność, lekkość, duchowość – przydałoby się, byś to kiedyś zebrał, wyszlifował od strony ortografii (ale pisząc nie zawracaj sobie tym głowy, korektę można zawsze zrobić na szarym końcu) i pomyślał o tym, by to wydać. Dla mnie to proza poetycka. Proza liryczna. Pięknie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *