Narowiste serce

Urwałem głowę od karku, smycze, lejce grawitacji, zapadam się w głąb siebie. Ja cząstka elementarna wobec piękna wszechświata urwałem moją głowę  z wszystkich fizycznych praw. Od małego dziecka było z mną coś nie tak. Nocami pełzałem jak dżdżownica przerzucając przez siebie glebę żyźniąc każdą grudą emocji, codzienną rzeczywistości ziemię. Sny nie były lekkie, domy pełne demonów przez które musiałem się przedzierać, pulsujący dźwięk w uszach gdy zasypiałem, olbrzymi zaglądający w okna domu przed którymi się ukrywałem. W tym czasie gdy szczepiły się  z dziecięcych lęków w mnie przyszłe, nieświadome nerwice natręctw, ja to pierwotne silne drzewko zakorzeniłem jeszcze głębiej. Drążyłem w swoje podświadomości każdym pędem sny świadome, latając, tworząc mój nieświadomy świat wyzwolony od koszmaru. Mając dziś 27 lat czuję że przechodząc przez środek globu mojej głowy, zerwałem się z więzów grawitacji, nie wiem już dokąd pędzę…

Śnił mi się mój dom, pierwszy raz byłem na poddaszu. Mój dom zawsze symbolizuje mój umysł. Poddasze było w złym stanie, spróchniałe belki, szpary pomiędzy dachówkami, wszystko niebezpiecznie skrzypiało. Czyż aż tak zapuściłem i zaniedbałem swoją duszę?
Podszedłem pod ścianę szczytową gdzie fragment dachu wystaje po za granice ściany i wpadłem w pułapkę. Stare, przegniłe deski ugięły się  i o mało na zewnątrz nie wypadłem. Wisząc próbowałem się wdrapać lecz nie było szans użyłem więc świadomości snu i wyobrażając sobie nagle znów stanąłem na poddaszu . Widziałem ogromny bałagan , mnóstwo pudeł i dziecięcych zabawek. Odkrywałem pamiątki z mojego dzieciństwa i jakiś kawałek posprzątanej pustej strychu podłogi – ten porządek zrobiła moja mama. …

Przed wczoraj jednak sięgnąłem jeszcze głębiej. Śnił mi się  koszmar  z mojego dzieciństwa czyli dom pełny demonów których nie widzę ale czułem. Próbuje je przegonić, używam nawet form modlitwy ale one ciągle się pojawiają. W pewnym momencie wyczuwam coś niewidzialnego, zarazem  odczuwalnego przez wibrację w powietrzu i dotyk. Przygniatam to coś do podłogi butem i z niewidzialności zaczyna się materializować. Moim oczom ukazuje się para dwóch śpiących małych niedźwiadków. Przyglądam się im z nie dowierzaniem a te zmieniają się nagle w dwie postanie ludzkie ona i on. Mężczyzna i kobieta oboje mają na imię Paweł, są piękni młodzi i szczęśliwi że ich odnalazłem. On opowiada mi o tym czym jest rzeczywistość czym jest świat  i życie. Wszystko to tylko energia impuls który przetwarzamy. Padło tam wiele słów niezwykłych których nie pamiętam. Potem on ściągnął koszulkę aby mi pokazać jak bardzo można zarządzać energią . Miał piękne zbudowane męskie ciało idealne i silne. Partia mięśni szyi przypominała w swoich zarysach zaciśniętą pięść. Wtedy on zaczął śpiewać do niej miłosną piosenkę a dłoń – mięśni szyi tak niezwykle każdym ruchem jak gestem wyrażała to co czuje. nie widziałem nigdy między ludźmi takiej miłości , takiego patrzenia na siebie. … to było przepiękne…
na koniec powiedzieli mi dlaczego zobaczyłem najpierw ich w postaci niedźwiadków, po czym zniknęli rozpuszczając się w materii i stając się niewidzialni, stając się jakby wszystkim co nas otacza. Od niego otrzymałem małe ciemne szkiełko.  Wychodząc przed dom z jednej strony na niebie widziałem ogromną piorunów burzę , z drugiej piękne gwieździste niebo. Gdy spojrzałem na nie przez szkiełko zobaczyłem wielość wszechświata: mnóstwo gwiazd, spiralnych galaktyk, dziwnych planet. Wszystko wyglądało tak jakby była to rzeczywistość równoległa do naszej w którą kosmiczną prędkością uderzamy.

Mogę powiedzieć że był to najpiękniejszy sen w moim życiu, wybił mnie z orbity i wyrzucił w nieznane. mam coraz mniej oporów by trzymać moją głowę za lejce i pozwolić by pędziło jak szalone moje narowiste serce…

Comments

  1. ~foreverautumn

    Dobrze Cię widzieć.
    Dzięki za słowa
    Dzięki za piosenkę
    Dzięki za ten piękny wpis…
    Dzięki, że jesteś.

    I za każdym razem (to już lata!)… Jakby to powiedzieć „wywołujesz uśmiech”. Ale to niekoniecznie „uśmiech radości”, często to jakby „uśmiech spokoju”. Nie wiem, czy rozumiesz co mam na myśli, ale myślę, że często w chwilach, w których się pojawia znacznie dla mnie cenniejszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *